Mam takie dni, kiedy wszystko uchodzi mi na sucho i mam święty spokój.
Ale mam też takie, kiedy wszystko idzie w ch*j.
Dlaczego ciągle muszę słuchać, jaka jestem, bądź jaka nie jestem? Niedobra, arogancka, złośliwa?
Bo jestem. Życie zdążyło mnie w porę nauczyć, że trzeba mieć to w sobie. Inaczej do niczego nie dochodzisz.
A kiedy płakałam za Nim, ona głaskała mnie po ramieniu i dawała jakieś rady od dupy. Nie wiedziała, co znaczy słowo ,,kocham''. Była do tego zdolna, ale nie psychicznie.
Nie wiem, czemu wszystko tak się psuje. Stąpam po cienkim lodzie? A może to przez to, że Waszym zdaniem zawsze moje decyzje są niewłaściwe?
,,....bo ja wiem lepiej!'' -a skąd wiesz?
Nie czułaś tego, co ja. Nie pamiętałaś o tych sytuacjach, które naprawdę mnie raniły. Mogłaś przychodzić każdego dnia...a ja nadal głupio udawałam, że wszystko jest dobrze.
Nie było dobrze. Nienawidzę cię.
Ale teraz to wszystko jest obojętne. Nawet Ona osiągnęła swój cel. Ta Druga też.
I tylko moje życie się rozjebało.
Natalka (Reff)
P.S. Wprowadziłam dzisiaj nową nazwę. I...tyle. Ta informacja życia mi nie poprawi. :(