Ostatnio pomyślałam sobie, co by było, gdybym go nie spotkała. A ona nadal tam była. Czy już by jej się udało?
Dlaczego wszyscy uważają, że nie widzę ludzi? Patrzę na Was. To jest mylące...po widzę tylko oczy. Mało jest osób, które patrząc na kogoś, patrzą najpierw prosto w oczy. Zdziwiłeś się? A jak powiem ci, że wszystko znika?
Zwykle, kiedy już wyciągnę rękę, to co jest przede mną ucieka. Ale wiem, że trzeba to zatrzymać. Dojdę do tego spokoju. Zaraziła mnie moja siostra- jest wrednym optymistą! :)
P.S. U nas w gimnazjum za tydzień otrzęsiny. A wy macie? :)
Mam takie dni, kiedy wszystko uchodzi mi na sucho i mam święty spokój.
Ale mam też takie, kiedy wszystko idzie w ch*j.
Dlaczego ciągle muszę słuchać, jaka jestem, bądź jaka nie jestem? Niedobra, arogancka, złośliwa?
Bo jestem. Życie zdążyło mnie w porę nauczyć, że trzeba mieć to w sobie. Inaczej do niczego nie dochodzisz.
A kiedy płakałam za Nim, ona głaskała mnie po ramieniu i dawała jakieś rady od dupy. Nie wiedziała, co znaczy słowo ,,kocham''. Była do tego zdolna, ale nie psychicznie.
Nie wiem, czemu wszystko tak się psuje. Stąpam po cienkim lodzie? A może to przez to, że Waszym zdaniem zawsze moje decyzje są niewłaściwe?
,,....bo ja wiem lepiej!'' -a skąd wiesz?
Nie czułaś tego, co ja. Nie pamiętałaś o tych sytuacjach, które naprawdę mnie raniły. Mogłaś przychodzić każdego dnia...a ja nadal głupio udawałam, że wszystko jest dobrze.
Nie było dobrze. Nienawidzę cię.
Ale teraz to wszystko jest obojętne. Nawet Ona osiągnęła swój cel. Ta Druga też.
I tylko moje życie się rozjebało.
Natalka (Reff)
P.S. Wprowadziłam dzisiaj nową nazwę. I...tyle. Ta informacja życia mi nie poprawi. :(
Równie szybko, jak dał mi przyjemność życia, również ją zabrał. Można powiedzieć...no cóż, że ta historia kończy się tak, jak tytuł posta. Tylko co potem? Jak przeżyje bez jego zdjęć?
A no tak...tak samo jak żyłam przedtem, jak ten dupek mnie nie wkopał .___.
Za późno odkryłam, że Tamtego Dnia jego myślenie polegało na ,,zobaczymy, czy małolata się zakocha...''.
Miał rację. Zakochała się, i to pół roku przedtem, gdy ujrzała go po raz pierwszy.
A on mnie puścił jak szmatę. ,,Lepiej późno poznać prawdę...''
Ja nie wierzę. On taki nie jest.
I zrobię dosłownie wszystko, by to udowodnić.
Łącznie z farbowaniem włosów na rudo, co dzisiaj zrobiłam... Twoja sztucznie Ruda ♥
...A On chyba zaczyna sobie zdawać sprawę, że mam kolekcję Twoich zdjęć na telefonie. ♥
Sprawiłeś, że wczorajszy dzień był najszczęśliwszy w moim życiu. Gdy byłeś tam, gdzie ja. Choć się nie znamy, to czułam, że wiem o Tobie więcej, niż ktokolwiek inny.
Miałam ochotę Cię wycałować...za sam fakt, że tu jesteś. Za to, że na mnie spojrzałeś nie popularnym wzrokiem ,,Jakaś ona dziwna...'', tylko takim, jakbyś dostrzegł we mnie coś, czego nie widzą inni.
Czy zdawałeś sobie sprawę, jak mocno Cię kocham?
Może wtedy, gdy zderzyły się nasze spojrzenia? Gdy przeglądałam się w tych piwnych oczach, zakochana w samym ich widoku? Mówiłam, że mi to minie...że zakochanie jest chorobą uleczalną...ale nie minęło. Może dlatego, że ja sama nie chcę, żeby mijało?
Piszę do Ciebie tyle notatek, tyle łez wylewam nad własnym pamiętnikiem, w którym od pewnego czasu nawet posiadam Twoje zdjęcie..prawie umierałam myśląc, że nigdy na mnie nie spojrzysz...
A teraz spojrzałeś. I zwróciłeś mi całą chęć do życia. ♥ Twoja Natalka ♥
Hej! Ostatnio zrobiłam post o ,,inspiracjach''. I tutaj je wstawiam. Te prawdziwe inspiracje, które skłoniły mnie do pisania bloga, czyli moi najlepsi <33
1.Calm-down.blog.pl
Mój ulubiony blog <33
Jeden z tych, który zachęcił mnie do pisania o życiu, a który został już zaznaczony w jednym z moich postów (,,Przyjaźń damsko-męska). Ogólnie grafika nie ma nic do zarzucenia. Posty są pełne humoru i ciepła. Poważne tematy zachowują odpowiedni wymiar. U mnie szósteczka z plusem... :*
2.Abieska-wariatka-i-msp.blogpot.com
To druga blogerka, równie ciekawa jak (potocznie przeze mnie zwana) ,,Calmie''. Dziewczyna 14 lat, na blogu pisze przeważnie o MSP. Jest fanką Ellie Goulding. :)
Niedawno wygrałam u niej konkurs na redaktora i muszę przyznać, ze jestem dumna, iż mogę pisać z tak wesołą ekipą.
Na razie to by było na tyle. Moje dwa wypatrzone blogi z dokładną opinią eksperta :D
Hej! Dzisiaj chciałam się zająć tematem popularnego w moich kręgach ,,Związku na niby''. Na czym to polega? Taki związek polega na spotykaniu się, ale w sensie nie spotykaniu....(xD). Przestaję to tłumaczyć naukowo i mówię po Polsku: to związek, który polega na wywołaniu zazdrości u osoby, która naprawdę nam się podoba. Podtytuł ,,Jak kochać, by nie pokochać...'' dotyczy jednego filmu, który obejrzałam na temat takich związków, a w którym główni bohaterowie się w sobie zakochali. Jestem pewna, ze większość ludzi nie chcę spotkać taka sytuacja, więc napiszę obmyślone przeze mnie rady, by coś takiego nie miało miejsca...
1.Dokładne zaznaczenie.
Co mam na myśli? Chodzi o to, by na początku tego ,,pseudozwiązku'' (muszę to tak nazywać bo, niestety, ale ja tego nie toleruję), dokładnie zaznaczyć zasady. Dopóki cośtam, to cośtam... -bardzo złe rozwiązanie sytuacji. Lepiej od razu dokładnie zaznaczyć, CZEGO od partnera takiego związku oczekujemy.
2.A może przyjaciel?...- Nigdy!
To jeden z najczęstszych błędów, które się popełnia- wchodzenie w pseudozwiązek z przyjacielem.Przyjaciel to zwykle osoba, której ufamy....więc gdy on/ona pokocha na serio, szkoda nam to niszczyć przed strachem, ze zepsujemy przyjaźń.
A przez to właśnie możemy sobie zepsuć związek z osobą, na której nam od początku zależało.
Na razie zapisałam dwie rady, ponieważ zauważyłam, jaką kosmiczną długość ma ten post. A teraz, gdy wakacje, postanowiłam dokładniej podzielić tematy i nie męczyć nikogo za ,,dużą ilością literek''! :D
Kogo? No mojej klasy- 6 ,,b'', którą (zapewne w połowie, bo połowa klasy będzie w tej samej, co ja) opuszczę już na początku września tego roku.
A więc parę sytuacji, które miały miejsce od początku naszej znajomości (czyli trzeciej klasy, bo w tej byłam przeniesiona):
Trzecia klasa- pamiętacie, jak pani kazała mi się z Wami przywitać po kretyńsku podając rączki i wysławiając się po szlachecku? Bezcenne! :D
Czwarta klasa- Czyli pierwsze zamieszanie związane z czerwonym paskiem, pierwsze nienawiści i inne pierdoły (na które słowo nasz wychowawca tak negatywnie reaguje :) ), których wolelibyśmy uniknąć...
Piąta klasa- Nigdy nie zapomnę miny nauczycielki od matematyki, gdy rozwalił mi się długopis i pstrykając prawie strzeliłam ją w głowę...xD
No i szósta- kiedy wreszcie się zgraliśmy, a już musimy żegnać...
Ostatnio pozbierałam nas wszystkich do kupy (przenośnia, oczywiście przenośnia...xD) i stwierdziłam, że każdy ma w sobie coś wyjątkowego. Niektórzy się poprawili, niektórzy zmienili w kretynów/kretynki...jeszcze inni zdobyli wiele osiągnięć, albo zacofali się. Niektórzy wypędzlowali make upem...
Ale wszyscy, do licha, byliśmy zajebiści!
Więc żegnam moich idiotów- którzy wk**wiali mnie do granic możliwości, a jednak bronili w niezręcznych momentach... (Boże, daj zapomnieć o sytuacji w szatni...).
Uwielbiam Was. Za to, ze gdy byłam już u załamania, jednak zawsze przebijałam się znów do góry. Nie dokopywaliście leżącego.
A teraz wszyscy mamy facebooka, skype'a, twittera i inne rzeczy, całkiem nam niepotrzebne. Niektórzy może i utrzymają ze sobą kontakt. Takie przyjaźnie naprawdę zasługują na mój szacunek.
A teraz możecie mnie w myślach wyzywać od suk i innych takich, ale powiem prawdziwe zdanie: gdy się rozdzielimy, to już nie będzie to samo. Nie będziemy już nawet mówić ,,Cześć'' na szkolnym korytarzu, a znajomych na facebooku zostawimy dla lansu liczbą 1.000.
Będę zawsze o was pamiętać. Nawet o tych, których chciałabym zapomnieć...bo dali mi lekcję życia. Jaką?
Nr.1. Nigdy nie zadawaj się z kimś, kto ma status ,,celebryty'',
2. Pamiętaj o tym, by chować numer swojego znajomego do najszczelniejszej kieszeni plecaka,
3. Prawdziwa przyjaźń to nie taka, która trwa długo- to taka, której bezgranicznie ufasz.
4. Nigdy nie jeździj na koniu zbyt długo, bo to ma fatalne skutki dla twojego żołądka...
I wreszcie numer 5, a najważniejszy- Gdy ktoś lubi wykrzykiwać twoje imię na korytarzu nigdy nie mów mu, że masz ksywkę ,,Mietek'' :D
A teraz oficjalnie się przyznam przed nieświadomymi- to ja, Natalka. Ta wiecznie w książkach, notatnikach i rysunkach. Ta, która nadal nie ogarnęła sobie jakiegokolwiek życia towarzyskiego (którego i tak nie ma xD). Dziewczyna, która długopisem prawie zastrzeliła nauczycielkę ( :D ), a ma pokręcone ciemne włosy i te dziwne granatowe okulary. Ta, która na dzisiejszym apelu malowała paznokcie i która ciągle nawija o pewnym blondynie spoza szkoły.
Ta, która wbrew pozorom będzie za wami wszystkimi cholernie tęsknić!
No to do gimnazjum! :)
Natalia, czyli Refferetti ☺
P.S.Podoba się nowy wzór bloga? Wakacje <33
P.P.S. A związane z wakacjami mniej częste pisanie na blogu. Bo chcę powiedzieć, że w czasie od 07 lipca do 14 lipca (Zapewne) zrobię sobie urlop. xD
P.P.P.S. Wiem, ze długi post...ale jak 3 i pół roku z tymi wariatami zmieścić na jedną kartkę?
P.P.P.P.S. (a ostatni) Piosenka dla moich idiotów, wrześniowych gimbusów i innych, którzy teraz obmyślają, o kim naprawdę pisałam w tym poście. :)
Hej! Dzisiaj chciałam poruszyć sprawę, która niedawno (może jakiś tydzień temu...) miała miejsce.
Przyznam, przeszła przeze mnie tragedia życiowa. Nie będę pisała, czego tyczyła, ale miałam zaburzenia i płakałam przez dobre cztery godziny (Jakie, do cholery, dobre?! Były okropne!!!). W końcu nadszedł ten dzisiejszy wtorek i wypłakałam się przyjaciółce w ramię. Co usłyszałam?
-Wszystko będzie dobrze...no już- nie smuć się...
Jak mam się, k**wa, nie smucić?! Rzucam dla Niego wszystko i jednocześnie...stawiam na jedną kartę, tak? Bardzo słabo się znamy (choć po trzech latach można nawet powiedzieć, że nie znamy :c ), a ja ryzykuje dla tego pana...no cóż, całe moje życie. Choć nawet nie wiem, czy będzie chciał w ogóle mieć ze mną coś wspólnego...
Ale to już całkiem inny temat, który poruszę zapewne po zaplanowanym spotkaniu (1 lipca ♥). Chodzi mi bardziej o ,,przyjaciółki'', które już całkiem mnie rozwalają swoim charakterem...
Po co mówią ,,cii...nic się nie stało...''? Jestem pewna, że nawet gdybym była (przykład) po rozwodzie, to usłyszałabym to samo.
Nic się nie stało?
Stało się coś okropnie ogromnego. Odzyskałam siłę.
A na następne słowa ,,Uśmiechnij się! To nic takiego!'', zapewne oderwę ci język.
Chciałam Wam opowiedzieć o sytuacji, która miała miejsce jakiś miesiąc temu.
Siedziałam sobie z kuzynem...typowo: herbatka, ciasteczka i inne pierdółki. Jak to znajomi, co widzą się raz na dwa tygodnie, zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim, kończąc na szkole i znajomych. I wtedy padł tekst: ,,Ostatnio mój kolega podszedł do dziewczyny, machnął grzywką i powiedział ,,Podobasz mi się. Nie spierdol tego''.''
Nie pamiętam, czy powiedział to dosłownie. W każdym razie tylko tak dało się jego wypowiedź zrozumieć...
Ale nie powiedział tego w tonie ,,dziewczyny są puste i łatwe''. Bo właśnie kobieta to osobnik ze strasznie rozbudowaną naturą. :)
Więc dzisiaj postanowiłam przedstawić najgorsze typy ,,męskiego'' podrywu, o których słyszałam, lub z którymi miałam styczność...
1.,,Taksówkowicz''
Wyobraź sobie, że idziesz normalnie ulicą i nagle...no właśnie! Nagle podjeżdża czerwony ford i słychać trąbienie klaksonu. Ramie jak w amerykańskich filmach ,,na szybie''. Tak, jasne że przechodzi mi przez myśl tysiąc rzeczy o....
No właśnie- o tym, jakim ten człowiek jest kretynem.
Chciałabym być na luzie i w ogóle, ale ja nie toleruje takich zachowań. Dlatego tego typu ludzi raczej się unika...
No i drugi, z którym zwykle mam styczność...
2. ,,F*ck off!''
To typ kolesia, który ciągle chodzi z grzyweczką jak pedał, a jednak na każde zapytanie zgina cztery palce. Moja nazwa? ,,Bad boy w wersji Glamour!'' :D
To jest jeden z tych typów, których nigdy nie zrozumiem, choćbym nie wiem jak chciała. Bo po co mówią ,,spi**dalaj!'', skoro potem sami zawracają ci głowę?
Osobiście dla mnie bardziej logiczny jest numer ,,1''. Bo on chociaż myśli, że jest fajny. Za to drugi typ zwykle sam sprawia, że masz doła, a potem nie może się odwalić.
Wniosek?
-Brak wniosków. Może taki, że wiadomo, kogo unikać na ulicy. Jako morał możemy także potraktować rozmowę z moją siostrą... Karolina (K), Ja (J)
K: Kobiety są głupie...
N:Nie....kobiety są po prostu rozbudowane emocjonalnie...\
K: .No to mężczyźni są głupi! I tutaj, choćbym nie wiem jak chciała, zaprzeczyć jej nie mogłam! :D
Refferetti,
Zaciekły przeciwnik
Męskiego rodu xD
No i jeszcze piosenka, by się zrelaksować po czytaniu tak długiego posta. :)
P.S. Oczywiście są wyjątki przeczące regule....jak mój ♥ na przykład :)
Dzisiejszy temat dotyczy się całkiem popularnej- a zwanej przeze mnie- przyjaźni ,,Multi''. Dotyczy to znajomości, w której są minimum trzy osoby. Sama miałam z nią styczność i z chęcią Wam opowiem, jakie były moje relacje po tych spotkaniach.
Takiego czegoś jak przyjaźń w grupie NIE MA! Kto przeczy regule? Twój kuzyn i co? Jacyś frajerzy z Japonii?
Sorry, ale to nie jest moim zdaniem zbyt przekonujące...
Sama już dawno stwierdziłam, że ta przyjaźń nie jest możliwa. A najgorsze jest to, że mimo wszystko pakuje się w ten cyrk i wierzę w tłumaczenia typu ,,huragan ją przywiał...''.
Przyznam, że wątpię. Szczerze wątpię w ludzi, w człowieka i w sens tego całego świata. Bo na razie jeszcze ciągnę za sobą sprawę jednej nieudanej przyjaźni i nie mogę tego skończyć. Dlaczego? Bo szkoda mi tego, jak ta (nie obierając w słowa ulgi, bo taka jest prawda) suka mnie wykorzystała?
Gubię się w częściach człowieka. Albo jesteśmy poje**ni, albo tylko udajemy. Nasze przyjaciółki/przyjaciele zwykle nie są głupi. Ja sama własny rozum mam, a jednak tkwię w dołku. Bo wiem, że ONA mi nie odpuści. Będzie mnie trzymać przy sobie, aż zniesie na samo dno.
Więc zanim podejmiesz się naprawy, bądź życia w ,,MultiPrzyjaźni'' pomyśl nad tym: Czy szkoda ci tej długoletniej przyjaźni i dlatego wracasz? Czy naprawdę je/ich lubisz?
Dlaczgeo tak piszę? Bo sama odpowiedziałam na te pytania nieprawidłowo. A dwa lata znajomości wcale nie usprawiedliwiają tego, że chcę mnie zawlec na samo dno. Nie, to nie jest rozejm. To wieczna walka. A ja długo trzymam broń..
Jeszcze tylko 3 miesiące i spróbuję przestać o niej myśleć i liczyć, że mnie opuści...
Widocznie muszę opierać swój świat na takich pustakach jak ty.
Zadał mi to pytanie ze strachem w oczach. Byłam zaskoczona, ale znałam odpowiedź i pokręciłam przecząco głową. Wtedy usiadł i mi wszystko wytłumaczył. Zawsze byliśmy sobie bliscy. Wiedziałam, że się o mnie martwił. Że byłam dla niego ważna.
Więc co by zrobił, gdyby dowiedział się, że to właśnie Jego ,,Piwnookiego'' kocham?
Czuję się jak przy zabójstwie Janet Hardy (,,Hołd''). Niby znam odpowiedź, ale nie uwierzę w nią, jeśli nie powiesz mi tego prosto w twarz.
Nie po raz pierwszy stwierdzam, że jesteś moją prawdziwą wygraną w totka xD
Ja nie stawiam sobie na główny cel zdobycia chłopaka. Chodzi mi o zdobycie Ciebie. ♥
Dniami siedzę nierozgarnięta i piszę w zeszycie od polskiego Twoje imię. W nocy rozmyślam, co właśnie robisz w tym momencie.
Miłość jest jak narkotyk. Wiem, że nie wolno, wiem, że to jest złe, ale...mimo to ciągle pragnę zażyć kolejną dawkę. ♥
,,Dobrze ci radzę, odpierdol się od niego!''- była wredna. Ale z biegiem czasu zaczynam wierzyć, że rzeczywiście radziła mi dobrze... Chciałabym spojrzeć w Twoje zdjęcie i nie mieć wyrzutów sumienia, że przez Ciebie oszukuje wszystkich, którzy mi ufają. Jebać ksywki! Podpiszę się jako... Twoja Natalka ♥
,,Co to jest miłość?''- miłość to fakt, że patrząc w te piwne oczy nigdy nie pamiętasz, o czym właśnie myślałaś.
Nie ważne, jaką literę wpiszę na facebooku, to wyświetla mi się Twoje imię i nazwisko.
,,Wypadła z domu jak porażona. Biegła przez ciemny las. W połowie drogi zatrzymała swoje kroki. Zadzwoniła komórka. ,,Już poszedł'' -rozczytała tylko. Tak bardzo chciała go zobaczyć, że nawet nie zauważała, kiedy zapadł zmrok...pewnie dlatego, że łzy przysłoniły jej całe życie''.
Dlaczego akurat nasza bajka nie ma Happy End-u?
Od paru dni moje serce przypomina wypchaną piłkę- troszkę je pognieciesz, troszkę się pobawisz, ale i tak w końcu idzie do wyrzucenia...
To już moje prywatne sprawy, dlaczego farbuje włosy na niebiesko! I na pewno nie po to, żeby siedzieć na ławce w parku i wypatrywać wśród przechodniów ludzi podobnych do Ciebie! Bo...nie ma nikogo takiego jak Ty.
,,Nie pokonam jej...ona jest mną. Pokonując ją zabijam samą siebie''.
Mówiłaś, że Ci na niej wcale nie zależy...skłamałaś. Raniąc jednocześnie ją, jak i mnie.
Powinnam przestać wierzyć w ludzi. Im częściej myślę, że się zmienią, tym więcej ich do mnie podchodzi. By zdobyć zaufanie...a potem ugodzić nożem w serce.
Nie uważam tego za przypadek, że Ona po kolei zabierała się za wszystkich moich przyjaciół. Nie było tak, że ja od razu oddawałam ich zaufanie. Walczyłam czasem nawet przez lata...a gdy odpuszczałam, musiałaś słodko cieszyć się swoim zwycięstwem. Opuszczałaś ich wszystkich.
Nie obchodziło Cię to, że bitwa między nami zaczyna ponosić ofiary.
A Ona dzisiaj puściła mnie kantem. Wystawiła. Możesz się cieszyć zwycięstwem.
Jednak nigdy nie zwyciężysz tego, że nie masz żadnych ludzkich uczuć...oprócz jednego- instynktu walki.
Nie wiem dlaczego nadal za Nimi gonię. Czy to możliwe znaleźć sobie dwójkę ludzi, bez których nie może się żyć?
-Widocznie tak.
Bo szukam Was wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe.
,,Przez pierwsze 3 miesiące traktowałeś mnie jak skarb. Potem jak szmatę. Skoro szmaty są dla Ciebie tak cenne, przyniosę Ci kilka...może będziesz bogatszy.''
Gdy widzę szczęśliwe pary, zaciskam pięści z nerwów. Wiem, że mogliśmy być jedną z nich.
Życie składa się z błędów. Najczęściej jest to zgubiona szczoteczka, czy inna pierdoła...mój błąd nastąpił, kiedy zakochałam się w tych piwnych oczach. I choć wiem, że nie mam szans na spotkanie z Tobą, to ciągle mi się śnisz!
Czekanie na miłość wcale nie jest takie złe. Spędziłam to i uważałam na piekło. Gorzej, jeśli ty tą miłość czujesz, a on właśnie jeździ po jakimś mieście i wcale Ciebie nie zauważa. To mogę oficjalnie nazwać koszmarem. Nie raz zdarzało mi się, że wtulałam się i płakałam w poduszkę. Tęskniłam za tym spojrzeniem, które ona postanowiła sobie przywłaszczyć. A mimo tego i tak marzyłam, by poduszka okazała się Twoim ramieniem. ♥
,,Kochać znaczy niszczyć. Być kochanym to być zniszczonym''
Kiedyś w to nie wierzyłam. Teraz wiem, że najlepiej byłoby na początku życia nauczyć się tej prawdy. Refferetti ♥
Hej! Pamiętacie, jak mówiłam Wam o konkursie na redaktorkę Abieski? No to jeszcze dodam, że wygrałam te posadę. Ale jestem pewna, że nie udałoby się bez wsparcia, którego mi udzieliliście.
Dziękuję szczególnie panu M. (xD) i mojej Darii, którzy byli ze mną w tych chwilach.
Oczywiście przez to też trochę zmieni się częstość moich postów. Ale będę się starała pisać, kiedy tylko znajdę czas. :)
Dzisiejszy temat dotyczy odpustu, który był wczoraj (jeśli ktoś kojarzy...ja to ta w czerwonych rurkach i szopie na głowie :D). Jeszcze samo stanie przed kaplicą było OK, ale gdy tylko zauważyłam ten tłum ludzi, już myślałam ,,Oho, no to będzie słabo!...''. I było. Szczególnie mnie wkurzyła jedna kobieta, którą ,,strasznie bolały plecy'' i krzyczała jak przekupka o tej słynnej informacji ( .____. ).
Nie chcę brzmieć jak zasrany podręcznik savior vivre (czy jak to się jeszcze pisze). Ja po prostu pewne zachowania odróżniam od innych.
Najśmieszniejsza sytuacja zdarzyła mi się ostatnio. Kiedy na kogoś się wkurzyłam i z nerwów powiedziałam coś, czego wcale powiedzieć nie chciałam. Zaznaczę tylko, że to był komentarz typu ,,spier**laj tępy idioto!''. A gdy rozmyślałam dokładniej nad tą sytuacją, twój komentarz (chociaż głupi) był formą pochwały....już nie napiszę jaki, bo znajomi z facebooka wchodzą na tego bloga :p
To zabawne, że jak się chce, to i w takim tłumie ludzi znajdzie się kogoś wartego zainteresowania.
Na dzisiaj zakończę. Właśnie zabieram się za oglądania zdjęć tej ,,interesującej osoby''. :)
Refferetti, która przeprasza za tą kosmiczną długość postu :D
Dzisiaj chciałam zacząć ostatnio bardzo ciekawy temat, czyli kompleksy. Sama nie powiem, że mam z tego powodu problemy...chociaż, co muszę przyznać, jedna dziewczyna próbowała mi ,,pojechać'' po tej wadzie. Ja sama uważam, że nie było to zbyt inteligentne posunięcie z jej strony.
Ale to już całkiem inny temat. Chciałam właśnie przedstawić tą sytuację.
Noszę okulary od dwóch lat i mam dosyć poważną wadę (prawe oko -3.00, lewe -2.75, jeśli ktoś rozumie, o co chodzi xD). Czasami zostaje nazywana ,,okularnikiem''. Dlaczego?
Właśnie chciałam rozwinąć ten temat. Często słyszę, że ludzie atakują z powodu własnych kompleksów. Ale jak ktoś nie nosi okularów, to chyba nie ma prawa mieć kompleksów z tego powodu...
Ja sama zainteresowałam się ,,kompleksem''. Myślę, że kompleks to coś utworzone przez własne ego na podstawie ,,Nie mam tej sukienki, a powinnam mieć! Przecież Kindze jest w niej ładnie!''.
To, że Kinga w tym ładnie wygląda nie znaczy, że ty także będziesz. (Nie pytajcie...doświadczenie życiowe .____.)
Sama nie przejmuję się własnym kompleksem- jasne, że są dni, w których zauważam, że mój nos jest zbyt spiczasty, oczy mają za mało rzęs, czy fryzura jest do kitu. Ale nie zwracam na to uwagi.
Żyję własną duszą. To, że będę wyglądać ładnie, zapewne nic nie da...
A właśnie, że da- dobre samopoczucie i zlikwidowanie tej popularnej potrzeby tworzenia sobie kompleksów.
Refferetti ♥
P.S. Znowu biorę udział w konkursie na redaktora Abieski. Mam nadzieję, że dam radę zmierzyć się z innymi. Trzymajcie za mnie kciuki :D
Hej! Dzisiaj kolejne opowiadanie, które Wam
przedstawię. Jest już po ocenie z Polskiego (6-), więc mogę spokojnie je
opublikować.
,, Zwykła Cati. Matka trójki dzieci. Porażona prądem wdowa. Tak, to
ona daje początki tytułom prasy typu ,,Życie niewinnej kobiety, czy
historia wstrząsająca całym światem?''. Ale jak było naprawdę? Zaczęło
się na przeprowadzkowym wieczorze...
Mary potknęła się o pudełka. Cała ich konstrukcja runęła na ziemię.
-Córciu... -zaczęła marudzić jej mama- to są bardzo ważne rzeczy. Nie możesz ich uszanować?
Dziewczyna jęknęła. Jej rodzicielka była (zresztą, jak zwykle) ,,podminowana''. Dlaczego mając 35 lat pozowała na osiemnastkę?
Mama Mary miała szczupłą figurę. Była brunetką i nosiła okulary. Sama
nastolatka była do niej bardzo podobna...jednak najpiękniejszą rzeczą,
jaką odziedziczyła, było nazwisko. Goldier. Mary Goldier.
Brzmi...cudownie.
-Ty i ta twoja mania... -powiedziała jeszcze
dziewczyna i machnęła ręką. Catherina (jej mama) popatrzyła na nią
krzywo. Była wielką zwolenniczką swoich farb (które akurat były w
pudełkach), jak i dobrych manier. Uwielbiała malować.
Nagle przybiegła najmłodsza z rodzeństwa, Emily. Miała 6 lat, więc też brat nie dowierzał jej, gdy przybiegła i spytała:
-Mamo...a dlaczego ten pan mnie goni?
Na dzisiaj tyle. Postanowiłam przedzielić je na 4 części, bo jest straaasznie długie. :)
Szkoda, że na nasz związek nie ma gwarancji. Najlepiej wysoko terminowej .______.
Były takie momenty, kiedy ledwie siadłam na dupsku przed kompem, a już na okienku chatowym wyświetlał mi się dwukropek z gwiazdką.
Raz na polskim mieliśmy temat, co to jest miłość. Zamiast tematu i lekcji zapisałam Twoje imię 30 razy. Pomyślałam wtedy ,,Ale jesteście tępi! Przecież nie da się opisać tego, co do niego czuję!''.
Wszystko co leci na RMF-ie przypomina mi te Twoje blond włoski. Uważam to za zmowę. .___.
Ile razy miałam ochotę dać Ci po twarzy? No tak, może ze sto. A ile razy tego nie zrobiłam?
Nie żądaj dowodu miłości. Powiedziałabym o wszystkim. Ale nie chcę stawiać w niezręcznej sytuacji nikogo, kogo kocham.
Od paru dni przestała mi wystarczać rozmowa przez Skype'a, wiesz?
Często nie patrzymy sobie w oczy. Zamiast tego planujemy zemstę...zwykle na ludziach, którzy nic nam nie zrobili. Czuję się jak szampan bez korka. Już mi koło dupy lata, co ze mną zrobią.
Ciągle dajesz się jej omotać. Prawisz mi morały, a sama jesteś jak zabawka. Może cię zostawić, a potem wrócić, a ty i tak nie zauważasz różnicy...
Czy to tylko pozory?
Z czeskiego ,,pozór'' oznacza pomyłkę. A więc się zgodzę- to są pozory.
A teraz spojrzę Ci w oczy i wcale nie pomyślę o tym, że byłabym w stanie zrobić dla Ciebie wszystko ♥
Gdy pierwszy raz Cię zobaczyłam wiedziałam, że te piwne oczy mają TEN charakter...na myśl o tym spadłam z huśtawki. Ale mam nadzieję, że tego już one nie uchwyciły...
Dzięki Tobie mam siłę, by wszystkim ludziom, których nienawidzę, nie dać po twarzy.
-Jaki masz wzór na paznokciach? -Naprawdę Cię to interesuje? -Nie, szukałem wymówki, by potrzymać Twoją rękę... ♥
Lubię patrzeć na nasze z pozorów puste twarze. Niby byliśmy razem, jednak wcale nie stanowiliśmy całości. Jak to było możliwe?
A jej śmiech już nigdy nie miał zabrzmieć beztrosko...
Sądzisz, że ,,Nigdy Cię nie kochałem'' to najbardziej raniące słowa? No to dlaczego ich ciągle używasz? -Czy można tu kupić leki na serce? -Tak, dokładnie jakie? -Te złamane przez pewnego blondyna...
Mogłam mieć każdego na skinienie palcem. Wybrałam tego piwnookiego dupka.
Siedzę. Tęsknię. Kocham.
Już nawet ,,Bastille'' nie potrafi uciszyć myśli o Tobie! Refferetti
I odkąd Cię nie widzę, w radiu lecą same romantyczne piosenki.
Moje samopoczucie waliło w dupę, ale i tak wstałam z kanapy. Musiałam poszukać na internecie Twojej ulubionej piosenki. Z Anime.
,,-pójdę z Tobą na koniec świata! -Nie szkoda Ci zostawiać tego wszystkiego? -Wszystko będę miała przy sobie ♥ ''
Gdy Cię zobaczyłam, w moim mózgu odezwały się automatycznie wszystkie Piccolo.
Pieprzona słabość do piwnych oczu! TWOICH oczu.
Pamiętam, jak przyszłam do Ciebie po lekcjach i z ciekawości zaczęłam przeglądać Twój zeszyt. Gdy zobaczyłam litery ,,M.S.'' i jakieś bazgroły drobnym drukiem, prawie się rozpłakałam. Zdruzgotana spytałam Ciebie: ,,Czy nadal mnie kochasz? A jeśli tak, to co to znaczy?''. Roześmiałeś się i objąłeś mnie za szyję, szepcząc w ucho:
-To znaczyło tyle co ,,Moje Słoneczko, nadal grzebiesz w moich rzeczach?. Czy już się domyśliłeś, że inteligencji kobiety nie ocenia się na podstawie rozmiaru biustu?
♥Ciepłe
kakao♥Muzyka♥Słuchawki w uszach i ,,pierdol się!'' xD ♥mój pies?♥ Julka
i inne BFF♥ KaeN♥ Iggy Azalea♥ Soboty♥ Książki ,,tępe romansidła!'' :D
♥Ciasteczka bananowe :* ♥Mój Nieopisany♥ Wycieczki♥ Znajomi♥
Opowiadania, które piszę na polski♥ Fajne ciuchy♥ Torebka ze srebrną
,,przyozdóbką'' ♥Czekolada♥....
A co jest Twoim ,,małym szczęściem''?
Moim jest już to, że mogę nadprogramowo spać w niedzielne popołudnia. :)
,,Nawet jeśli niebo spadnie w dół, nigdy się nie załamie...''
Krótka notka z Wikipedii:
Szczęście jest emocją, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne. Psychologia wydziela w pojęciu szczęście rozbawienie i zadowolenie.
W rozważaniach o jego naturze szczęście najczęściej określane jest w dwu aspektach.
A teraz- przyznać się!- kto wymyślił taką głupotę?!
Szczęście jest zbyt cudowne, by obrać je w słowa. (przynajmniej ja się na swoje zdecydować nie mogę ;) ).
Jak na górze widać, ja mam dużo określeń szczęścia. Kiedyś usłyszałam: ,,Szczęście jest czymś nieosiągalnym od zaraz. Ale można zbierać małe szczęścia, jak dobra poranna kawa, by zdobyć to wielkie''.
Te momenty, w których siedzę na kanapie i wgapiam się w Twoje zdjęcie ♥
Najszczęśliwszym momentem w moim życiu była ta chwila, w której Cię spotkałam. Zrobiłam z siebie błazna, ale ciągle o tym nie zapominam...
Przyznawać się przez kogo, gdy tylko loguje się na facebooku, włącza mi się Jego profil?! ,,To ty, to ty, to wszystko dla ciebie
Wszystko to, co robię
Cały czas ci powtarzam, że
Raj to miejsce na ziemi tylko z Tobą'' - Lana Del Rey- ,,Video games'' Ile razy jeszcze zdarzy mi się napisać moje imię z Twoim nazwiskiem? 3 godziny siedziałam w internecie by znaleźć Twoje zdjęcie w wrzucić sobie na tapetę. Są tacy ludzie, co kochają za bardzo. Gdy się zastanowię to myślę, że ja właśnie do tych . należę. Refferetti ♥
Dzisiaj postanowiłam (wyjątkowo) nie pisać o moich miłosnych przypadłościach (xD), lecz poddać się nastrojowi szkolnej lekcji polskiego...
Zostałam zapytana o moją inspirację. Grzebałam długopisem w ławce i wtedy podeszła do mnie nauczycielka z pytaniem:
-A ty, Natalko, masz jakieś inspirację?
-(rozkojarzona) He?
-Jakieś pasję, zainteresowania?
Rozwaliło mnie drugie pytanie- ponieważ ,,inspiracja'' a ,,zainteresowanie'' to dwie inne rzeczy, prawda?
Albo nieprawda. Nie chcę mi się grzebać w słowniku wyrazów bliskoznacznych.
Te chwilę, gdy patrzysz w lustro z wyrazem twarzy ,,nienawidzę cię...''.
Życie samo z siebie powinno być inspiracją. Ale nie jest.
Wręcz przeciwnie- patrzę w te puste twarze. Nie mówią nic, tylko gapią się tępo na ,,przywódcę''. Ale na pewno każdy z nich jest wyjątkowy...na swój sposób, którego nie chce okazać.
Wszystko rozpłynęło się jak łza.
Może mi nie uwierzysz, ale uwielbiam płakać w poduszkę i wypowiadać Jego imię. Dzięki temu czuję, że jest przy mnie. Jest moją inspiracją...
Do najebania się w trzy dupy xD
Będę żyć sobą. Jako własną inspiracją. Wstanę dzięki sobie, oddycham dzięki sobie i wywalę z moich ubrań zapach Twoich perfum.
Inspiracja i działanie sobą jest najprostrze. Sama siebie nigdy nie zranię ♥
Refferetti ♥
W takich momentach uświadamiam sobie, jak cholernie jestem samotna!
Hej! Ostatnio chwaliłam się tym, że piszę powieść
(która, na marginesie, ma 220 stron. Moja duma <33). Ale mniejsza z
tym! Bardziej ważne jest to, że miałam Wam ją pokazać. Więc wybrałam 2
moje ulubione, najciekawsze momenty i tutaj je przedstawię:
1.
,,Jego życie nie miało teraz sensu. Zaczął przyglądać się żyletce
leżącej na biurku. Chwycił ją i ścisnął. Nie raz już miał ochotę
skończyć ze sobą. Jednak jedna rzecz go zatrzymywała- ten strach.
Zdawałoby się, że postrach szkoły niczego bać się nie może. Jednak było
całkiem inaczej. Chłopak bał się Ciemności. Bał się żyć. Przemyślenia
znów skłoniły go do tego, by zajrzał do torby. Wyjął paczkę proszków.
Zaczął je wdychać- każde z osobna, jakby były stertą złota.Od tego od
razu poprawiał mu się humor. ,,Oxlaxine'' pokazał mu znajomy, gdy Drake
kupował żyletkę. Okazało się, że tylko potem przez to życie było do
zniesienia. Przez prochy.''
2. ,,Drake
obudził się rano. Po wczorajszej rozmowie miał straszny humor.
,,Dlaczego ona? Dlaczego nie jakaś rozsądniejsza?'' -te pytania
przewiercały jego myśli. Sam się nad tym zastanawiał. Przecież była
jeszcze młoda. Za młoda. Odruchowo sięgnął pod poduszkę. Nie znalazł tam żyletki. Przeklął pod nosem i w podłym nastroju zbiegł na dół.''
Co myślicie? Mi się osobiście podoba (Ha! No bo jakby mogło być inaczej! :D ).
Jeszcze tradycyjne zdjęcie na koniec (które BARDZO mi się spodobało...okazuje taką tajemniczość...).
Każdego dnia wzlatywałam pod chmury, by znaleźć się w tym pieprzonym niebie. Z Tobą.
Nie widzę żadnego sensu naszych spotkań. Na senniku wyczytałam, że jak
spotykam w śnie ukochaną osobę to znaczy, że mnie nie kocha.
Lubię ten moment, kiedy ogarniam, że wszystko minęło. To bardziej magiczne niż cały ten związek!
,,Znała to miejsce- bo znała, i to bardzo dobrze. Jednak przy nim czuła, jakby wszystko się zmieniło i była tu po raz pierwszy... A może fakt, że on tu był, czyniło to miejsce w pełni szczęśliwym? ''
Jak nie odróżniasz mojej miłości to Ciebie, a płatków czekoladowych czy 1D, to naprawdę powinieneś się ogarnąć!
Kocham żyć faktem, że kiedyś wtulę się w Ciebie na zawsze. ♥
Bo już widzę napis ,,W związku'' na naszych profilach na facebooku. xD
Śmieje się z tego, że kiedyś mogłabym Ci przebaczyć.
Tak, przyjaźniłyśmy się przez połowę podstawówki- byłyśmy, kurde, najlepsze! Ale od pewnych dni mam zachciankę, byś zniknęła z mojego świata raz na zawsze.
Czy Cię lubię? Nie mam pojęcia. Ale lubię też swojego psa, a jeżeli jesteś pod nim, to nie rób sobie większych nadziei. Może i rzeczywiście zdawało się, że Ci wybaczyłam- widocznie jestem dobrą aktorką. Nie wybacza się komuś, kto zabrał Ci wszystko, co mógł -przyjaciół, znajomych, siłę i...święty spokój. Zastanawiałam się kiedyś, jak Leonardo Agryle mógł wybaczyć Kristie za zabicie żony i syna (,,Próba niewinności''). Mógł może udawać przebaczenie...tak jak ja.
Bo z chemii między nami jest wyłącznie kwas.
Nigdy nie miałaś pojęcia, jak to jest coś w życiu stracić- w większości Twojego czasu skakały koło Ciebie osoby, które marzyły o przetrwaniu- bo uważałaś się za ,,fejma''. Jak kiedyś na drodze spotkam los, to chyba utopię go w pobliskiej rzece.
,,Rodzimy się by umierać''. A moja dusza umiera po to, by wiecznie rodzić się na nowo... Refferetti ♥
Gdybym wiedziała, że nie puścisz mojej dłoni uwierz, że dla własnego dobra nigdy bym jej nie dotknęła.
Wiecznie skazana na samotność- żyję w epoce ,,Forever alone †'' .____.
,,Patrzę na Ciebie i nie mogę się nadziwić, że to ten frajer to gość, w którym się poważnie zakochałam''
Ten pan ma po prostu wieczną wejściówkę do mojego życia.
Miałam 9 lat i wtedy stworzyłam sobie postać w simsach o takich
durnowatych włoskach, jak Twoje. Miło było poczuć choć raz, że to nie ty
sterujesz moim życiem.
Niewolniczka własnych myśli
Myślisz, że gdybym nie kochała, to dałabym święty spokój?
Tak, są momenty w których chodzę ulicą i robię zeza z nerwów- jeśli masz dziewczynę, to może być nią każda.
Gdybyś zastąpił mi powietrze, na pewno nie poczułabym różnicy ♥
Stary, fajna ta Twoja teoria miłości. A na praktyce się znasz?
Przez pierwszy moment może i kochasz. Potem po prostu boisz się zostać
sam. Bez niego. Bo jakie to życie, gdy już nie pocałuje cię w ucho, nie
szepnie wyników meczu z Barceloną i nie zapali mimo tego, że dawno na to
marudzisz?
Życie dało mi na to zbyt wiele okazji- za to bardzo malutko by Cię poznać i każdego dnia odkrywać na nowo.
Naprawdę nadużywasz gościnności w moim sercu! Kultury trochę!
Są ludzie, którzy kochają Ten zapach. Są tacy, którzy kochają Ten styl. Niektórzy kochają Ten humor, a inni Ten charakter...
Ja kocham wszystko.
,,Nasz związek nie ma sensu- powiedział do Niej pewnego dnia- EskaTV wywróżyła nam tylko 20%''
Zawsze jesteś taki, kurde, romantyczny?!
,,Pamiętasz pierwsze pytanie, które mi zadałeś? -spytała pewnego dnia.
-Jasne! -odpowiedział- do było na Asku i pytałem, czy lubisz kolor niebieski!''
Cieszyłam się, gdy po takich tekstach wybuchałeś śmiechem i brałeś mnie za rękę. Może rzeczywiście się pogubiliśmy?
Po co zabierałeś klucz do mojego serca, jeśli uciekasz i nie chcesz mi go teraz oddać?!
Chciałam się z tego śmiać. Robiłam wszystko, żeby na m,ojej twarzy zagościł uśmiech. I wtedy się okazało, że jesteś wyjątkowy...mimo mojego cholernego optynizmu sprawiłeś, że zagościły tam pełne łzy.
Dobrze, że miłości się nie kupuje. Inaczej chyba bym zbankrutowała.
Pamiętasz, jak razem zakładaliśmy się, co pisze pod kapslem tymbarka? Zawsze wiedziałeś, że podglądam, ale mimo tego dawałeś mi szanse...by wygrać.
Szkoda, że w miłości nie ma takiego szczęścia, jak na kuponach lotto! Refferetti ♥
Jak mam żyć faktem, że jutro mogę Ciebie nie spotkać?
Są takie dni, kiedy siedzę na kanapie, pije ciepłe kakałko i bez pamięci wołam Twoje imię dopiero potem domyślając się, że Ciebie tu nie ma.
,,-Ja mam swój ideał -powiedziała Hanna- Ma piękne oczy, urocze brwi, śliczne usta i blond czuprynę. -A spotkałaś go kiedyś? -Jeszcze nie...''
Szanowna Haniu, to po co się jarasz?!
Ja też sobie wymyśliłam konia w karocy, woła na szczudłach i skrzydlatą małpę. Ale wcale nie chcę do tego dążyć!
Kiedyś od mojej nauczycielki od polskiego usłyszałam słowa: ,,Zakochanie to stan utrzymujący się do dwóch lat''. Więc ile wytrzymuje miłość?
Nie, nie patrz teraz definicji słowa ,,miłość'' na Wikipedii.
Nie cierpię tych, którzy na wszystko oczekują wyjaśnienia. Zero fantazji, zero pomysłu. -,-
Doprawdy! Tęsknię za chwilami, kiedy do pełni szczęścia starczała mi dobra poranna kawa i pocałunek w policzek od młodszej siostry!
Nie muszę być nice, pieprzę lans
Może i jestem tą nudną, zgorzkniałą, zepsutą do szpiku kości frajerką jak z wystawy muzeum Francji. Ale wcale mi to nie przeszkadza. ,,Faktem, przez który poznałam, że życie wcale nie jest takie okropne, był Twój głos ,,nie spierdol tego'' i ta Twoja głupkowata fryzurka. Bo kochać się da. O ile ma się kogo...'' ♥
Refferetti
Powyższy fragment przytoczony z mojej powieści :) Muzyczka na pożegnanie:
Wyobraź sobie, że jestem w stanie uśmiechnąć się bez Twojego pozwolenia.
Życie jest nw połowie pełną szklanką wody? Fajnie, a teraz powiesz mi, gdzie wyczytałeś takie bzdury?
Na życie patrzy mi się równie miło, jak na komedię romantyczną -siadasz z paczką żelków haribo, włączasz telewizor, śmiejesz się z tych banalnych sytuacji, a potem wyłączasz ekran- bo zaczyna im się układać. A to jest przecież takie nierealne! Inspirujesz mnie tak samo, jak pampersy z biedronki. Więc dlaczego za Tobą się tak uganiam?
Czasem myślę, że ten porywczy błysk oczu wynagrodzi mi wszystko...ale nie jest to możliwe: wątpię, by ta twoja idealnie doskonała twarz wynagrodziła mi wszystkie blizny od wyciskania pryszczy, łzy przelane w poduszkę i ten dzień, w którym 3 godziny leżałam i tępo gapiłam się w sufit, bo moja siostra puściła plotkę, że masz dziewczynę.
,,Czekam na moment, w którym będę mogła płakać w deszczu ♥ ''
Mówisz, że nie jesteś idealny? Ja też nie jestem. Może wreszcie jest szansa, że poznasz, iż nie jestem tą głupią kujonką?
Złotko- brunetka nie znaczy ,,egoistyczna i uparta'', wiesz?
,,Lubiła, gdy ją przytulał. Lubiła jego zapach. Ubóstwiała powietrze , którym oddychał. Jednak pewnego dnia przestało jej starczać to, że patrzą na ten sam księżyc...''
Wiecznie słyszę o tym, jak niektórzy cię nienawidzą. Mam ochotę wtedy krzyknąć im w twarz, że właśnie ja Cię lubię, i to za bardzo...
Może nawet siedzisz przed kompem i to czytasz? Nie mam pojęcia. W każdym razie nikt mnie na prawdę nie zna i nie poznał więc wątpię, by miał się na mnie wyżywać za tego posta. Piszę anonimowo, więc walnę śmiało:
-Ja Cię kurwa uwielbiam!!! Refferetti♥
Ktoś zna tą piosenkę? Jeśli dobrze pamiętam to KaeN- ,,Każdy kolejny krok''. Może to dziwne, ale właśnie taka muzyka mnie relaksuje...
Wiem, że w tym miesiącu mało piszę- ale mam poprawki z matmy, polskiego, przyrody i paru jeszcze innych przedmiotów. Ale mam sekundkę by umieszczać moje ,,małe myśli''.
Dzisiejsza tyczy się tego ,,jak nie zniknąć w tłumie?''. Nie będę mówiła, ile ludzi jest na świecie, bo to jest nudne i nie ma najmniejszego sensu. Lepiej powiem, ile jest wyjątkowych. Jedynych. Tych, którzy potrafią sprawić nam przyjemność.
Bo w dzisiejszych czasach ułożyła się taka zasada dbania o własną dupę .____.
,,I mimo tego, że spędziła z nimi 6 lat na kłótniach i radościach, nie potrafiła tego poczuć. Jeden dzień, który zmienił wszystko. Wreszcie do niej doszło, co inni myśleli przez lata...a hasło było jedno: -Obca.''
Czy ja jestem obca? Jasne, że tak! W końcu ,,przeskoczyłam'' klasę. To możliwe, że niektórzy mnie nienawidzą. Ale niektórzy lubią. I normalnie buzia dla nich. :) Bo mimo tego, że jesteśmy całkiem inni, czeka nas to samo. Identyczność.
Ostatnio spędziłam cały dzień szukając czegoś dobrego w moich wrogach. I się nie zawiodłam, bo zostało to odnalezione. Ważne, by na swojej ścieżce nie prowadzić innych- bo ona jest jednoosobowa i nie mamy prawa nikogo na nią wpychać.
Trochę jak wspinaczka górska...gdy będzie za dużo osób wszystko spadnie w dół...
,, (...) My stawiamy z pasją ten następny, dlatego krok nasz nie jest chwiejny...''
Wasza Refferetti ♥
Dzisiaj dołączam przypadkowe zdjęcie z internetu, które bardzo mi się spodobało. :) W następnym poście MOŻE dołącze fragment mojej powieści.
Hej! Przepraszam za moją nieobecność- szykuję się na konkurs recytatorski z angielskiego i...no cóż, po prostu pożera mi to cały wolny czas.
Ale temat przewodni był inny!
Ile razy spotkaliście się ze słowami ,,Nigdy ci nie wybaczę''? Dużo. Za dużo...
W przedszkolu to wygląda m.in. tak: ,,-Zabrałeś mi cukierka! Nigdy ci tego nie wybaczę! -|No dobrze...dam ci drugiego... 5 minut potem: -Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, tak? -Jasne!''
Bo w przedszkolu wszystko jest takie cholernie proste! Dlaczego teraz, prawie że w gimnazjum, nie może takie być? Bo człowiek się rozwija i wie, czego nie wybaczyć?
No proszę! I co, że kiedyś napisałam Twoje imię na tablicy z jakąś głupotą? Przecież to była 2 klasa!
Ale nie jesteśmy już w przedszkolu. I tego się nie wybacza.
Ja też ciągle pamiętam, jak ciągałeś mnie za włosy, przezywałeś od małp i podstawiałeś mi nogę na korytarzu. Nie zapomniałam. Dlatego, że te chwile (mimo, że w tamtym momencie były okropne) teraz sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Za to, że byłeś takim chamem! Dzięki wielkie! :)
Bo jednak przez tą nienawiść się kogoś tragicznie lubi.
Tyle, że ja uświadamiam to sobie wtedy, gdy już nie odzywamy się do siebie i mijamy w odległości 3 km ._____.
Byłeś podły- bo byłeś, to jasne. Ale za tą podłość Cię właśnie lubię.
Pytanie, którego najczęściej wysłuchuje od ludzi. Razem z ,,Masz nie po kolei w głowie'' i ,,chyba na rozum ci upadło!''.
Ukochani przyjaciele! Kurde, po prostu Was uwielbiam! -,-
No dobra. Istnieją także osoby do wytrzymania (tych paru wyjątków nie wymienię, by ich nie przechwalać :p ). I od nich rzadko słyszę takie teksty. Ale rzadko, nie znaczy nigdy...
Notka z mojego pamiętnika:
,,08.07.2014r.
Dzisiaj byłam w mieście. Szłam sobie spokojnie, aż nagle słyszę jak ktoś drze się ,,Mietek!''. Nie byle jaki okaz. Moja siostra. Robię się cała czerwona, bo ,,Mieciu'' jest moją ksywką od niedawna. Zamiast spojrzeć na siostrę patrzę na ludzi. 90% chcę ,,poznać Mietka''. W końcu siostra dobiega. Dotyka mnie ręką, a ja podskakuje jak sparzona. Ludzie patrzą. -Zapomniałaś bluzy...- powiedziała''.
To i inne wariactwa. Niezastąpione do końca życia.
Tak jak ludzie, którzy bez przerwy ci to wypominają.
Wiesz co?!
Jestem szalona. Jestem inteligentna. Jestem upierdliwa. Jestem nieśmiała. Jestem nierozważna. Jestem marzycielką. Jestem wrażliwa. Jestem niezwykła. Jestem...osobą która umie się upokorzyć przy większości zdarzeń.
Jestem słodka. Jestem miła. Jestem (czasami) zabawna. ,,Jestem nienormalna/zwariowana...''
Może i jestem. Ale wiesz, co jeszcze?
Jestem z tego dumna.
Hej! Piszę dzisiaj zaskoczona moją nagłą popularnością- posta ,,Zbuntowana do granic...'' przeczytało 76 osób! :o
Może dla niektórych to mało, ale ja cieszę się nawet jedną osobą, która skupia się na życiu w ciężkim...bo jako realista, tak?
Popularność tyczy się także tego, że ostatnio moja koleżanka, Julka, powiedziała mi, że na Moviestarplanet.pl widziała 5 kont o nicku ,,Refferetti''. Mam nadzieję że pamiętacie, że gram tylko na Wielkiej Brytanii pod tym nickiem. :)
Tytuł mojego posta to ,,Jestem''. Dlaczego? Zainspirował mnie do tego mój znajomy, który właśnie wydał dwie książki o takiej treści (które przeczytałam i mu gratuluje :) )- ,,Byłam'' i ,,Z życia narkomanki''. I ,,Byłam'' zainspirowało mnie bardzo...
,,Byłam narkomanką, pijaczką,
palaczką....(...). Byłam człowiekiem''
Co w tym czasie znaczy być człowiekiem? Przytoczę następne słowa, tym razem mojego kochanego dziadka:
,,Najtrudniejsze dla człowieka, to być Człowiekiem''
,,Człowiekiem'' napisanym dużą literą. Tym, który potrafi przewalić mury swoim charakterem, ale nie na innych. Tym człowiekiem, który jako pierwszy postał i był, dopóki natura go nie zniszczyła.
BYŁAM. A ja mówię ,,jestem''. I z tymi słowami patrzę w każdy dzień.
Wasza Refferetti
Nie, to ↑ wcale nie jest reklama szamponu xD
Chodziło mi o miłość do przyrody. Która w małych ilościach, ale...w nas pozostała.
Ostatnio oglądałam takie coś...pod ,,Wiadomości'' czy ,,Express''. Relacja z wypadku. Strasznie mnie to porusza, ale wytrzymuję i oglądam. Był tam taki fragment:
Dziennikarz: Mają Państwo jakieś przypuszczenia? Rodzice (czy rodzina, w każdym razie): Nie....nie wiemy, jak do tego doszło....(szloch)...
???!!!!
,,Nie wiemy, jak do tego doszło''?! Ja nie zamierzam nikogo obrażać, ale jak można ,,nie wiedzieć, jak do tego doszło''? Przecież to było ich własne dziecko! Czy nie rodzice powinni ją/ jego wspierać w trudnych chwilach? A jak nie oni, to kto?
Przecież wiadome: wódka, piwko, dragi, szlugi i krzyżyk na grobie -,-
Często czujemy się gorsi niż inni. A wcale tacy nie jesteśmy. Wręcz przeciwnie- każdy jest równy. (piszę tak mimo tego, że sama rzadko mam takie odczucia :c).
,,Chciała pobiec za córką, ale mąż ją powstrzymał. -Spokojnie-powiedział- to tylko etap buntu. Niedługo wróci''
Kiedy do ludzi dotrze, że to wcale nie jest bunt?! Ja cenie ludzi (podobno) ,,zbuntowanych''. To znaczy, że chcą być inni. Odstawać od rzeczywistości. I na to należy im w 100% pozwalać.
Refferetti ♥
P.s. Dzisiejszy dodatek specjalny to teledysk Florence and The Machine - ,,Spectrum''. :) Brytyjka zawsze wie, jak zrobić show. :)