Zostałam zapytana o moją inspirację. Grzebałam długopisem w ławce i wtedy podeszła do mnie nauczycielka z pytaniem:
-A ty, Natalko, masz jakieś inspirację?
-(rozkojarzona) He?
-Jakieś pasję, zainteresowania?
Rozwaliło mnie drugie pytanie- ponieważ ,,inspiracja'' a ,,zainteresowanie'' to dwie inne rzeczy, prawda?
Albo nieprawda. Nie chcę mi się grzebać w słowniku wyrazów bliskoznacznych.
Te chwilę, gdy patrzysz w lustro z wyrazem twarzy ,,nienawidzę cię...''.
Życie samo z siebie powinno być inspiracją. Ale nie jest.
Wręcz przeciwnie- patrzę w te puste twarze. Nie mówią nic, tylko gapią się tępo na ,,przywódcę''. Ale na pewno każdy z nich jest wyjątkowy...na swój sposób, którego nie chce okazać.
Wszystko rozpłynęło się jak łza.
Może mi nie uwierzysz, ale uwielbiam płakać w poduszkę i wypowiadać Jego imię. Dzięki temu czuję, że jest przy mnie.
Jest moją inspiracją...
Do najebania się w trzy dupy xD
Będę żyć sobą. Jako własną inspiracją. Wstanę dzięki sobie, oddycham dzięki sobie i wywalę z moich ubrań zapach Twoich perfum.
Inspiracja i działanie sobą jest najprostrze. Sama siebie nigdy nie zranię ♥
Refferetti ♥
W takich momentach uświadamiam sobie, jak cholernie jestem samotna!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz