Hej! Ostatnio zrobiłam post o ,,inspiracjach''. I tutaj je wstawiam. Te prawdziwe inspiracje, które skłoniły mnie do pisania bloga, czyli moi najlepsi <33
1.Calm-down.blog.pl
Mój ulubiony blog <33
Jeden z tych, który zachęcił mnie do pisania o życiu, a który został już zaznaczony w jednym z moich postów (,,Przyjaźń damsko-męska). Ogólnie grafika nie ma nic do zarzucenia. Posty są pełne humoru i ciepła. Poważne tematy zachowują odpowiedni wymiar. U mnie szósteczka z plusem... :*
2.Abieska-wariatka-i-msp.blogpot.com
To druga blogerka, równie ciekawa jak (potocznie przeze mnie zwana) ,,Calmie''. Dziewczyna 14 lat, na blogu pisze przeważnie o MSP. Jest fanką Ellie Goulding. :)
Niedawno wygrałam u niej konkurs na redaktora i muszę przyznać, ze jestem dumna, iż mogę pisać z tak wesołą ekipą.
Na razie to by było na tyle. Moje dwa wypatrzone blogi z dokładną opinią eksperta :D
Hej! Dzisiaj chciałam się zająć tematem popularnego w moich kręgach ,,Związku na niby''. Na czym to polega? Taki związek polega na spotykaniu się, ale w sensie nie spotykaniu....(xD). Przestaję to tłumaczyć naukowo i mówię po Polsku: to związek, który polega na wywołaniu zazdrości u osoby, która naprawdę nam się podoba. Podtytuł ,,Jak kochać, by nie pokochać...'' dotyczy jednego filmu, który obejrzałam na temat takich związków, a w którym główni bohaterowie się w sobie zakochali. Jestem pewna, ze większość ludzi nie chcę spotkać taka sytuacja, więc napiszę obmyślone przeze mnie rady, by coś takiego nie miało miejsca...
1.Dokładne zaznaczenie.
Co mam na myśli? Chodzi o to, by na początku tego ,,pseudozwiązku'' (muszę to tak nazywać bo, niestety, ale ja tego nie toleruję), dokładnie zaznaczyć zasady. Dopóki cośtam, to cośtam... -bardzo złe rozwiązanie sytuacji. Lepiej od razu dokładnie zaznaczyć, CZEGO od partnera takiego związku oczekujemy.
2.A może przyjaciel?...- Nigdy!
To jeden z najczęstszych błędów, które się popełnia- wchodzenie w pseudozwiązek z przyjacielem.Przyjaciel to zwykle osoba, której ufamy....więc gdy on/ona pokocha na serio, szkoda nam to niszczyć przed strachem, ze zepsujemy przyjaźń.
A przez to właśnie możemy sobie zepsuć związek z osobą, na której nam od początku zależało.
Na razie zapisałam dwie rady, ponieważ zauważyłam, jaką kosmiczną długość ma ten post. A teraz, gdy wakacje, postanowiłam dokładniej podzielić tematy i nie męczyć nikogo za ,,dużą ilością literek''! :D
Kogo? No mojej klasy- 6 ,,b'', którą (zapewne w połowie, bo połowa klasy będzie w tej samej, co ja) opuszczę już na początku września tego roku.
A więc parę sytuacji, które miały miejsce od początku naszej znajomości (czyli trzeciej klasy, bo w tej byłam przeniesiona):
Trzecia klasa- pamiętacie, jak pani kazała mi się z Wami przywitać po kretyńsku podając rączki i wysławiając się po szlachecku? Bezcenne! :D
Czwarta klasa- Czyli pierwsze zamieszanie związane z czerwonym paskiem, pierwsze nienawiści i inne pierdoły (na które słowo nasz wychowawca tak negatywnie reaguje :) ), których wolelibyśmy uniknąć...
Piąta klasa- Nigdy nie zapomnę miny nauczycielki od matematyki, gdy rozwalił mi się długopis i pstrykając prawie strzeliłam ją w głowę...xD
No i szósta- kiedy wreszcie się zgraliśmy, a już musimy żegnać...
Ostatnio pozbierałam nas wszystkich do kupy (przenośnia, oczywiście przenośnia...xD) i stwierdziłam, że każdy ma w sobie coś wyjątkowego. Niektórzy się poprawili, niektórzy zmienili w kretynów/kretynki...jeszcze inni zdobyli wiele osiągnięć, albo zacofali się. Niektórzy wypędzlowali make upem...
Ale wszyscy, do licha, byliśmy zajebiści!
Więc żegnam moich idiotów- którzy wk**wiali mnie do granic możliwości, a jednak bronili w niezręcznych momentach... (Boże, daj zapomnieć o sytuacji w szatni...).
Uwielbiam Was. Za to, ze gdy byłam już u załamania, jednak zawsze przebijałam się znów do góry. Nie dokopywaliście leżącego.
A teraz wszyscy mamy facebooka, skype'a, twittera i inne rzeczy, całkiem nam niepotrzebne. Niektórzy może i utrzymają ze sobą kontakt. Takie przyjaźnie naprawdę zasługują na mój szacunek.
A teraz możecie mnie w myślach wyzywać od suk i innych takich, ale powiem prawdziwe zdanie: gdy się rozdzielimy, to już nie będzie to samo. Nie będziemy już nawet mówić ,,Cześć'' na szkolnym korytarzu, a znajomych na facebooku zostawimy dla lansu liczbą 1.000.
Będę zawsze o was pamiętać. Nawet o tych, których chciałabym zapomnieć...bo dali mi lekcję życia. Jaką?
Nr.1. Nigdy nie zadawaj się z kimś, kto ma status ,,celebryty'',
2. Pamiętaj o tym, by chować numer swojego znajomego do najszczelniejszej kieszeni plecaka,
3. Prawdziwa przyjaźń to nie taka, która trwa długo- to taka, której bezgranicznie ufasz.
4. Nigdy nie jeździj na koniu zbyt długo, bo to ma fatalne skutki dla twojego żołądka...
I wreszcie numer 5, a najważniejszy- Gdy ktoś lubi wykrzykiwać twoje imię na korytarzu nigdy nie mów mu, że masz ksywkę ,,Mietek'' :D
A teraz oficjalnie się przyznam przed nieświadomymi- to ja, Natalka. Ta wiecznie w książkach, notatnikach i rysunkach. Ta, która nadal nie ogarnęła sobie jakiegokolwiek życia towarzyskiego (którego i tak nie ma xD). Dziewczyna, która długopisem prawie zastrzeliła nauczycielkę ( :D ), a ma pokręcone ciemne włosy i te dziwne granatowe okulary. Ta, która na dzisiejszym apelu malowała paznokcie i która ciągle nawija o pewnym blondynie spoza szkoły.
Ta, która wbrew pozorom będzie za wami wszystkimi cholernie tęsknić!
No to do gimnazjum! :)
Natalia, czyli Refferetti ☺
P.S.Podoba się nowy wzór bloga? Wakacje <33
P.P.S. A związane z wakacjami mniej częste pisanie na blogu. Bo chcę powiedzieć, że w czasie od 07 lipca do 14 lipca (Zapewne) zrobię sobie urlop. xD
P.P.P.S. Wiem, ze długi post...ale jak 3 i pół roku z tymi wariatami zmieścić na jedną kartkę?
P.P.P.P.S. (a ostatni) Piosenka dla moich idiotów, wrześniowych gimbusów i innych, którzy teraz obmyślają, o kim naprawdę pisałam w tym poście. :)
Hej! Dzisiaj chciałam poruszyć sprawę, która niedawno (może jakiś tydzień temu...) miała miejsce.
Przyznam, przeszła przeze mnie tragedia życiowa. Nie będę pisała, czego tyczyła, ale miałam zaburzenia i płakałam przez dobre cztery godziny (Jakie, do cholery, dobre?! Były okropne!!!). W końcu nadszedł ten dzisiejszy wtorek i wypłakałam się przyjaciółce w ramię. Co usłyszałam?
-Wszystko będzie dobrze...no już- nie smuć się...
Jak mam się, k**wa, nie smucić?! Rzucam dla Niego wszystko i jednocześnie...stawiam na jedną kartę, tak? Bardzo słabo się znamy (choć po trzech latach można nawet powiedzieć, że nie znamy :c ), a ja ryzykuje dla tego pana...no cóż, całe moje życie. Choć nawet nie wiem, czy będzie chciał w ogóle mieć ze mną coś wspólnego...
Ale to już całkiem inny temat, który poruszę zapewne po zaplanowanym spotkaniu (1 lipca ♥). Chodzi mi bardziej o ,,przyjaciółki'', które już całkiem mnie rozwalają swoim charakterem...
Po co mówią ,,cii...nic się nie stało...''? Jestem pewna, że nawet gdybym była (przykład) po rozwodzie, to usłyszałabym to samo.
Nic się nie stało?
Stało się coś okropnie ogromnego. Odzyskałam siłę.
A na następne słowa ,,Uśmiechnij się! To nic takiego!'', zapewne oderwę ci język.
Chciałam Wam opowiedzieć o sytuacji, która miała miejsce jakiś miesiąc temu.
Siedziałam sobie z kuzynem...typowo: herbatka, ciasteczka i inne pierdółki. Jak to znajomi, co widzą się raz na dwa tygodnie, zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim, kończąc na szkole i znajomych. I wtedy padł tekst: ,,Ostatnio mój kolega podszedł do dziewczyny, machnął grzywką i powiedział ,,Podobasz mi się. Nie spierdol tego''.''
Nie pamiętam, czy powiedział to dosłownie. W każdym razie tylko tak dało się jego wypowiedź zrozumieć...
Ale nie powiedział tego w tonie ,,dziewczyny są puste i łatwe''. Bo właśnie kobieta to osobnik ze strasznie rozbudowaną naturą. :)
Więc dzisiaj postanowiłam przedstawić najgorsze typy ,,męskiego'' podrywu, o których słyszałam, lub z którymi miałam styczność...
1.,,Taksówkowicz''
Wyobraź sobie, że idziesz normalnie ulicą i nagle...no właśnie! Nagle podjeżdża czerwony ford i słychać trąbienie klaksonu. Ramie jak w amerykańskich filmach ,,na szybie''. Tak, jasne że przechodzi mi przez myśl tysiąc rzeczy o....
No właśnie- o tym, jakim ten człowiek jest kretynem.
Chciałabym być na luzie i w ogóle, ale ja nie toleruje takich zachowań. Dlatego tego typu ludzi raczej się unika...
No i drugi, z którym zwykle mam styczność...
2. ,,F*ck off!''
To typ kolesia, który ciągle chodzi z grzyweczką jak pedał, a jednak na każde zapytanie zgina cztery palce. Moja nazwa? ,,Bad boy w wersji Glamour!'' :D
To jest jeden z tych typów, których nigdy nie zrozumiem, choćbym nie wiem jak chciała. Bo po co mówią ,,spi**dalaj!'', skoro potem sami zawracają ci głowę?
Osobiście dla mnie bardziej logiczny jest numer ,,1''. Bo on chociaż myśli, że jest fajny. Za to drugi typ zwykle sam sprawia, że masz doła, a potem nie może się odwalić.
Wniosek?
-Brak wniosków. Może taki, że wiadomo, kogo unikać na ulicy. Jako morał możemy także potraktować rozmowę z moją siostrą... Karolina (K), Ja (J)
K: Kobiety są głupie...
N:Nie....kobiety są po prostu rozbudowane emocjonalnie...\
K: .No to mężczyźni są głupi! I tutaj, choćbym nie wiem jak chciała, zaprzeczyć jej nie mogłam! :D
Refferetti,
Zaciekły przeciwnik
Męskiego rodu xD
No i jeszcze piosenka, by się zrelaksować po czytaniu tak długiego posta. :)
P.S. Oczywiście są wyjątki przeczące regule....jak mój ♥ na przykład :)
Dzisiejszy temat dotyczy się całkiem popularnej- a zwanej przeze mnie- przyjaźni ,,Multi''. Dotyczy to znajomości, w której są minimum trzy osoby. Sama miałam z nią styczność i z chęcią Wam opowiem, jakie były moje relacje po tych spotkaniach.
Takiego czegoś jak przyjaźń w grupie NIE MA! Kto przeczy regule? Twój kuzyn i co? Jacyś frajerzy z Japonii?
Sorry, ale to nie jest moim zdaniem zbyt przekonujące...
Sama już dawno stwierdziłam, że ta przyjaźń nie jest możliwa. A najgorsze jest to, że mimo wszystko pakuje się w ten cyrk i wierzę w tłumaczenia typu ,,huragan ją przywiał...''.
Przyznam, że wątpię. Szczerze wątpię w ludzi, w człowieka i w sens tego całego świata. Bo na razie jeszcze ciągnę za sobą sprawę jednej nieudanej przyjaźni i nie mogę tego skończyć. Dlaczego? Bo szkoda mi tego, jak ta (nie obierając w słowa ulgi, bo taka jest prawda) suka mnie wykorzystała?
Gubię się w częściach człowieka. Albo jesteśmy poje**ni, albo tylko udajemy. Nasze przyjaciółki/przyjaciele zwykle nie są głupi. Ja sama własny rozum mam, a jednak tkwię w dołku. Bo wiem, że ONA mi nie odpuści. Będzie mnie trzymać przy sobie, aż zniesie na samo dno.
Więc zanim podejmiesz się naprawy, bądź życia w ,,MultiPrzyjaźni'' pomyśl nad tym: Czy szkoda ci tej długoletniej przyjaźni i dlatego wracasz? Czy naprawdę je/ich lubisz?
Dlaczgeo tak piszę? Bo sama odpowiedziałam na te pytania nieprawidłowo. A dwa lata znajomości wcale nie usprawiedliwiają tego, że chcę mnie zawlec na samo dno. Nie, to nie jest rozejm. To wieczna walka. A ja długo trzymam broń..
Jeszcze tylko 3 miesiące i spróbuję przestać o niej myśleć i liczyć, że mnie opuści...
Widocznie muszę opierać swój świat na takich pustakach jak ty.
Zadał mi to pytanie ze strachem w oczach. Byłam zaskoczona, ale znałam odpowiedź i pokręciłam przecząco głową. Wtedy usiadł i mi wszystko wytłumaczył. Zawsze byliśmy sobie bliscy. Wiedziałam, że się o mnie martwił. Że byłam dla niego ważna.
Więc co by zrobił, gdyby dowiedział się, że to właśnie Jego ,,Piwnookiego'' kocham?
Czuję się jak przy zabójstwie Janet Hardy (,,Hołd''). Niby znam odpowiedź, ale nie uwierzę w nią, jeśli nie powiesz mi tego prosto w twarz.
Nie po raz pierwszy stwierdzam, że jesteś moją prawdziwą wygraną w totka xD
Ja nie stawiam sobie na główny cel zdobycia chłopaka. Chodzi mi o zdobycie Ciebie. ♥
Dniami siedzę nierozgarnięta i piszę w zeszycie od polskiego Twoje imię. W nocy rozmyślam, co właśnie robisz w tym momencie.
Miłość jest jak narkotyk. Wiem, że nie wolno, wiem, że to jest złe, ale...mimo to ciągle pragnę zażyć kolejną dawkę. ♥
,,Dobrze ci radzę, odpierdol się od niego!''- była wredna. Ale z biegiem czasu zaczynam wierzyć, że rzeczywiście radziła mi dobrze... Chciałabym spojrzeć w Twoje zdjęcie i nie mieć wyrzutów sumienia, że przez Ciebie oszukuje wszystkich, którzy mi ufają. Jebać ksywki! Podpiszę się jako... Twoja Natalka ♥
,,Co to jest miłość?''- miłość to fakt, że patrząc w te piwne oczy nigdy nie pamiętasz, o czym właśnie myślałaś.
Nie ważne, jaką literę wpiszę na facebooku, to wyświetla mi się Twoje imię i nazwisko.
,,Wypadła z domu jak porażona. Biegła przez ciemny las. W połowie drogi zatrzymała swoje kroki. Zadzwoniła komórka. ,,Już poszedł'' -rozczytała tylko. Tak bardzo chciała go zobaczyć, że nawet nie zauważała, kiedy zapadł zmrok...pewnie dlatego, że łzy przysłoniły jej całe życie''.
Dlaczego akurat nasza bajka nie ma Happy End-u?
Od paru dni moje serce przypomina wypchaną piłkę- troszkę je pognieciesz, troszkę się pobawisz, ale i tak w końcu idzie do wyrzucenia...
To już moje prywatne sprawy, dlaczego farbuje włosy na niebiesko! I na pewno nie po to, żeby siedzieć na ławce w parku i wypatrywać wśród przechodniów ludzi podobnych do Ciebie! Bo...nie ma nikogo takiego jak Ty.
,,Nie pokonam jej...ona jest mną. Pokonując ją zabijam samą siebie''.
Mówiłaś, że Ci na niej wcale nie zależy...skłamałaś. Raniąc jednocześnie ją, jak i mnie.
Powinnam przestać wierzyć w ludzi. Im częściej myślę, że się zmienią, tym więcej ich do mnie podchodzi. By zdobyć zaufanie...a potem ugodzić nożem w serce.
Nie uważam tego za przypadek, że Ona po kolei zabierała się za wszystkich moich przyjaciół. Nie było tak, że ja od razu oddawałam ich zaufanie. Walczyłam czasem nawet przez lata...a gdy odpuszczałam, musiałaś słodko cieszyć się swoim zwycięstwem. Opuszczałaś ich wszystkich.
Nie obchodziło Cię to, że bitwa między nami zaczyna ponosić ofiary.
A Ona dzisiaj puściła mnie kantem. Wystawiła. Możesz się cieszyć zwycięstwem.
Jednak nigdy nie zwyciężysz tego, że nie masz żadnych ludzkich uczuć...oprócz jednego- instynktu walki.
Nie wiem dlaczego nadal za Nimi gonię. Czy to możliwe znaleźć sobie dwójkę ludzi, bez których nie może się żyć?
-Widocznie tak.
Bo szukam Was wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe.
,,Przez pierwsze 3 miesiące traktowałeś mnie jak skarb. Potem jak szmatę. Skoro szmaty są dla Ciebie tak cenne, przyniosę Ci kilka...może będziesz bogatszy.''
Gdy widzę szczęśliwe pary, zaciskam pięści z nerwów. Wiem, że mogliśmy być jedną z nich.
Życie składa się z błędów. Najczęściej jest to zgubiona szczoteczka, czy inna pierdoła...mój błąd nastąpił, kiedy zakochałam się w tych piwnych oczach. I choć wiem, że nie mam szans na spotkanie z Tobą, to ciągle mi się śnisz!
Czekanie na miłość wcale nie jest takie złe. Spędziłam to i uważałam na piekło. Gorzej, jeśli ty tą miłość czujesz, a on właśnie jeździ po jakimś mieście i wcale Ciebie nie zauważa. To mogę oficjalnie nazwać koszmarem. Nie raz zdarzało mi się, że wtulałam się i płakałam w poduszkę. Tęskniłam za tym spojrzeniem, które ona postanowiła sobie przywłaszczyć. A mimo tego i tak marzyłam, by poduszka okazała się Twoim ramieniem. ♥
,,Kochać znaczy niszczyć. Być kochanym to być zniszczonym''
Kiedyś w to nie wierzyłam. Teraz wiem, że najlepiej byłoby na początku życia nauczyć się tej prawdy. Refferetti ♥
Hej! Pamiętacie, jak mówiłam Wam o konkursie na redaktorkę Abieski? No to jeszcze dodam, że wygrałam te posadę. Ale jestem pewna, że nie udałoby się bez wsparcia, którego mi udzieliliście.
Dziękuję szczególnie panu M. (xD) i mojej Darii, którzy byli ze mną w tych chwilach.
Oczywiście przez to też trochę zmieni się częstość moich postów. Ale będę się starała pisać, kiedy tylko znajdę czas. :)
Dzisiejszy temat dotyczy odpustu, który był wczoraj (jeśli ktoś kojarzy...ja to ta w czerwonych rurkach i szopie na głowie :D). Jeszcze samo stanie przed kaplicą było OK, ale gdy tylko zauważyłam ten tłum ludzi, już myślałam ,,Oho, no to będzie słabo!...''. I było. Szczególnie mnie wkurzyła jedna kobieta, którą ,,strasznie bolały plecy'' i krzyczała jak przekupka o tej słynnej informacji ( .____. ).
Nie chcę brzmieć jak zasrany podręcznik savior vivre (czy jak to się jeszcze pisze). Ja po prostu pewne zachowania odróżniam od innych.
Najśmieszniejsza sytuacja zdarzyła mi się ostatnio. Kiedy na kogoś się wkurzyłam i z nerwów powiedziałam coś, czego wcale powiedzieć nie chciałam. Zaznaczę tylko, że to był komentarz typu ,,spier**laj tępy idioto!''. A gdy rozmyślałam dokładniej nad tą sytuacją, twój komentarz (chociaż głupi) był formą pochwały....już nie napiszę jaki, bo znajomi z facebooka wchodzą na tego bloga :p
To zabawne, że jak się chce, to i w takim tłumie ludzi znajdzie się kogoś wartego zainteresowania.
Na dzisiaj zakończę. Właśnie zabieram się za oglądania zdjęć tej ,,interesującej osoby''. :)
Refferetti, która przeprasza za tą kosmiczną długość postu :D